Menu

Zielono mi

Piszę o tym i o tamtym

Przykłady ubóstwa księży

natradzik

Zacznę od przekonania większości ludzi o ubóstwie, a może raczej skromności księży. Stwierdzę krótko: ha, ha, ha. Prosty przykład z mojego najbliższego otoczenia. Pewien księżulek (nie wiem jak się mówi na tego ich przełożonego, ale z kolesiami nazwaliśmy go „Szefunio”) jeździł dość wysłużonym „Lanosem”, więc uznał, że budowa kościoła (mamy tylko kaplicę) może się „trochę” opóźnić i kupił sobie nowiutkiego, błyszczącego „Chevroleta”.

Ich bogactwo nie gryzłoby mnie tak gdyby nie skąpstwo i lenistwo panów w czarnym uniformie. Otóż pewnego pięknego dnia idę sobie ulicą, spoglądam na dom, a w zasadzie willę, w której mieszkają księża i moje piękne oczęta widzą kobietę około siedemdziesiątki zasuwającą z kosiarką wielkości kombajnu po bezmiarze trawnika wokół plebanii. Szefunio natomiast stał przy kaplicy i łypał chciwym oczkiem na staruszkę. Nielicho mnie to wkurzyło, bo ten spaślak zamiast za bardzo małą część majątku kościoła zatrudnić jakiś facetów albo po prostu samemu zakasać rękawy i wziąć się do roboty wykorzystuje babcię wierzącą, że to, co robi pomoże jej dostać się do Królestwa Niebieskiego.

I jeszcze jeden przykład „ubóstwa” księży. Mam kolegę ministranta. Jako doświadczony pomocnik kolega ten wybrał się z księdzem po kolędzie. Uzbierał około 200 zł sporo jak na jeden wieczór. Nic to jednak w porównaniu do... 7000 zł wyzyskanych przez klechę. Pomyślcie 7000 zł. Moi rodzice nie zarobią tyle wspólnie przez 2 miesiące, a on dostał tyle za jeden wieczór swojej, pożal się Boże, pracy.

Temat nr 2 to udzielanie się kościoła w polityce. Moim zdaniem kościół w ogóle nie powinien wtrącać się w żadną formę polityki, ale żeby ksiądz na kazaniu wmawiał ludziom żeby nie głosowali na tego a tego, bo to bezbożnik. Starsi ludzie, dla których ksiądz jest niedoścignionym autorytetem na pewno go posłuchali. Poza tym kościołowi podobają się różne formy polityki prorodzinnej np. potępianie aborcji i nieprzychylne odnoszenie się do antykoncepcji. Niby nic, ale jak się nad tym głębiej zastanowić to najwięcej korzyści z dużej populacji mają... Kto? No... Zastanówcie się... Tak oczywiście księża i kościół. Całe życie katolika to kasa dla tej instytucji. Pierwszy zysk to chrzciny, potem komunia i różne rekolekcje. Jeżeli dziecko jest mocno wierzące to chodzi do kościoła, co niedzielę i zawsze daje 2zł to: 2zł * 53 niedziele w roku = 106zł. 106zł / 12miesięcy = 8,8(3) zł miesięcznej podwyżki dla księdza.

Potem jest jeszcze bierzmowanie, w dalszej przyszłości ślub, a mamona z tych imprezek spływa do kieszeni wielebnego. Podobnie sprawa się ma w przypadku walki o wolne niedziele. Przecież, jeżeli ludzie pracują w niedziele to nie mogą przyjść do świątyni i o zgrozo nie dają na tacę.

Chciałem też poruszyć temat idola i autorytetu wielu czytelników, jakim niewątpliwie jest Papież Jan Paweł 2. Czy wiecie, że pieniądze wydane na jego osobę były jednym z największych wydatków w historii tego kraju, a można było przecież wydać je na poprawę jakości życia w Polsce lub np. na pomoc biednym?

Oj, rozpędziłem się a to już czas na podsumowanie. W tym nienormalnym kraju wierzyć jest coraz trudniej, bo skoro wzory do naśladowania, księża patrzą tylko na własną d*** i portfel... Jak powiedział Józef Glemp „Najcięższą chorobą naszych czasów jest choroba duszy” (pewnie dla tego, że jest to jedyna choroba, jaka go w życiu dotknęła).

Obawiam się tylko, aby nie dotknęła mnie ręka Boga, jak w powyższym filmiku, za to, że śmiem powiedzieć coś złego na temat kleru. ;)

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • sobietaka

    Glupi narod polski,jak zaden inny ciemny i wierzacy.
    Dlatego fereciarze zyja jak bogowie.....i tak bedzie dalej i nie zmieni sie nic dla ludu,bo lud glupi -wszystko kupi,amen.
    e.

© Zielono mi
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci